Zastanawiałam się ostatnio jaką częścią piosenki “ajajajajaj coco jumbo” jestem. To nie wynik moich rozważań mnie przeraził, ale moment, w którym zastanawiałam się nad tą niezwykle ważną kwestią. Okazuje się, że było to w środku małego tete a tete z wiadomo kim i wiadomo gdzie.

Cóż mogę powiedzieć – ostatnim razem zdarzył się przedwczesny strzał, a tym razem to już w ogóle szkoda gadać. Zanim się zaczęło już wiedziałam, że nic z tego. Może i jemu się podobało, ale ja? Spać mi się chciało w połowie i niebieskie migdały zdominowały mój umysł. Przyszło mi do głowy, że jestem jak te lalki dmuchane, co to do niczego innego nie służą i nie mają się prawa skarżyć. Więc się nie skarżyłam – ale skarżę się teraz. Chyba świat się kończy, albo po prostu pora zabrać się za coś nowego. Nie wiem, może sobie kupię coś dla siebie albo sprawdzę jakieś nowe gry dla dorosłych – wszystko, żeby tylko znów zaczęło się coś dziać. Bo póki co, fruuu prosto w dół. Słabo. Oj bardzo słabo.