Dzieciństwo
Od jakiegoś czasu obserwuję dzieciaki moich sąsiadów spod 4 i powiem Wam szczerze, że nie zazdroszczę tym małym łobuziakom tego ciągłego biegania z lekcji gry na pianinie na lekcję nauki angielskiego (i nie wiadomo, jakie jeszcze). Gdzie ich dzieciństwo, pytam się? Gdzie czas na zabawę, beztroskość? Pamiętam, że kiedy sama byłam dzieckiem, rodzice nigdy nie zmuszali mnie do dodatkowej nauki. Nie starali się też jakoś tak na siłę zapełniać mi czas. Nikomu nie przeszkadzało, kiedy całymi godzinami siedziałam i grałam we wszelkiego rodzaju gry dla dzieci – ubieranki, malowanki czy też zarabianki. Było dobrze i jak widać – wyrosłam na ludzi
Ech, przyznam szczerze, że czasami to znów chciałabym być taką małą dziewczynką. Nie mieć problemów, obowiązków i dziwnych związków z facetami, no dobra, faceci są ok – nawet bardzo ok.
Ale dobra, wracam do tematu, bo za bardzo się rozmarzyłam, a chciałam jeszcze napisać, że ja swoich dzieciaczków nie będę zmuszała do dodatkowych zajęć, no chyba, że same będą tego chciały. W końcu, dzieci powinny być dziećmi od świtu do nocy. Na bycie dorosłym będą miały całe życie.


Brak komentarzy »
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz