Guess who’s back!
Heeeeeej! Trochę mnie nie było, co nie? W sumie to nawet powiem Wam dokładnie ile… nie było mnie przez dwadzieścia dni. Stwierdziłam ostatnio, że nie może być tak, że stwierdzam, że jestem uzależniona od internetu po czym… skarżę się na to w internecie. O nie, co to, to nie. Obiecałam sobie dwadzieścia dni odwyku i proszę jak z bicza strzelił.

Już jestem i wiecie co… głupio zabrzmi bo Was lubię i tęskni mi się czasem do Was, ale nie żałuję ani jednego dnia z dala od komputera. Posprzątałam, poczytałam książki – na papierze jak Bóg przykazał, a nie na monitorze, znowu pooglądałam wiadomości i przejrzałam gazety. Już zapomniałam, że kiedyś tak przecież wyglądał każdy dzień, a teraz – nie wiedzieć kiedy człowiek się zmienił: wiadomości – internet, lektury – internet, rozrywka – internet, znajomi – internet, itd., itd… Wiadomo oczywiście bez sieci się nie da, ale postaram się aby nie było to już tyle czasu, co dotąd. I dzieciakom też trochę ograniczę, a co! Skoro ja ponad pół życia internetu nie miałam i tak mi teraz trudno nagle żyć bez niego, to co dopiero będzie z nimi, jak od małego przed monitorem chowane. Niby fajnie, komputer sprzymierzeńcem rodzica jest, ale z drugiej strony preferuję od czasu do czasu zastąpić im te wszystkie gry dla dziewczyn i gry dla chłopaków przez – PRAWDZIWE – gry sportowe. Moje młode mają się znowu nauczyć wychodzić z domu, biegać za piłką i jeździć rowerem w rzeczywistości, jak najmniej wirtualnej. I tak będzie, słowo matki!
Myślałam trochę nad jednym wyjątkiem czyli, czy pozwolić im grać na komputerze w gry logiczne, bo jednak było nie było umysł powinny rozwijać – od mamusi i tak mądrzejsze nie będą
– a wiadomo komputer bystry jest i w szachy z mistrzami wygrywa, poza tym jeśli chodzi o gry logiczne to jest ich w internecie prawdziwe zatrzęsienie, a u nas w domu? Wstyd przyznać jeden komplet szachów i może gdzieś jeszcze zagubione domino. Nie za bardzo stać mnie żeby teraz dzieciaki obkupić stosem zabawek dla mózgu, więc siłą rzeczy chyba pozwolę im grać w te gry bez ograniczeń – tzn. oczywiście po powrocie z podwórka. Zobaczymy przemyślę to jeszcze, bo na razie pisałam tak na szybko, jeszcze w szoku po powrocie do internetu. Ale już ja coś wymyślę, słowo…


Brak komentarzy »
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz