Hardcore
Ok, przyszedł czas napisać coś ciekawego, jakiś czas mnie z Wami nie było. Spokojnie – u mnie wszystko OK, żyje, mam się dobrze, dieta czyni cuda, ze zdrowiem tez wszystko w porządku… To tytułem wstępu
Nie uwierzycie, ale miałam niedawno urodzinki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak zdarzają się co roku, gdyby nie prezent, jaki dostałam od znajomej.

Wyobraźcie sobie, że kupiła mi… nowe tarcze diamentowe. Najpierw myślałam, że to jakiś kiepski dowcip, ale zreflektowałam się, gdy kobita zaczęła zachwalać ich jakość i skuteczność. Prawdą jest, że na opakowaniu napisane było co prawda „kraj pochodzenia: Francja”, a nie np. Chiny, ale nie zmienia to faktu, że przydadzą mi się one niczym żel do włosów łysemu… Cóż zrobić, prezent to prezent. Przy okazji dowiedziałam się też, że znajoma zmieniła pracę. Tym razem jest to holowanie we Wrocławiu – pojazdów wszelkiego typu oraz branża ubezpieczeniowa. Spokojnie, sama tych aut nie holuje. Pracuje przecież w biurze. Czy więc nie mogła podarować mi jakiejś karty rabatowej uprawniającej do bardzo korzystnych zniżek? Musiała kupić te cholerne tarcze? Czasami myślę, że niektórzy z nas pochodzą z innej planety, takiego Marsa czy Jowisza… szkoda gadać.


Brak komentarzy »
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz