Ok póki jeszcze jestem, mam kabel przy kompie a w pokoju nie stoi betoniarka czy coś, to napiszę jeszcze parę słów i wytłumaczę parę spraw. Pewnie wszyscy już zauważyliście, że ostatnio moim wspaniałym (słitaśnym jak się teraz mawia) wpisom nie towarzyszą zdjęcia. :( Wiem, wiem to smutne, mi też się to nie podoba, ale niestety ostatnio mój aparat uległ małej awarii.
Co konkretnie? Ech pojechaliśmy na majówkę, koszyk, piknik, kocyk i słoneczko grzejące. Wszystko pięknie, ale ja niestety zignorowałam słoneczko trochę i w samochodzie pod przednią szybą zostawiłam aparat :( Biedak przegrzał się koszmarnie i… niestety wyzionął ducha. W ten sposób aktualnie nie mam skąd brać zdjęć do wpisów. Ba nawet w ogóle nie mam zdjęć, ponieważ również te stare na karcie trafił… szlag. Oczywiście wiem, że istnieje takie fajne coś jak odzyskiwanie zdjęć, ale nie mam na razie głowy do tego (inna sprawa, że miałam ostatnio głowę żeby kupić sobie w necie śliczne buty damskie czółenka, ale … no to tak przez chwilkę w pracy zdołałam załatwić i na aparat już naprawdę nie było czasu) także przepraszam, ale przez pewien czas zdjęć nie będzie… Dobra trzymajcie się i do zobaczenia, postaram się na bieżąco składać raporty z mojej odnawianej twierdzy. Pa!