Na zieloną Ukrainę…
Witajcie, jak tam u Was? Wasza Chantelle jak zawsze w dobrej formie
Chociaż pogoda dzisiaj deszczowa i ogólnie z domu to psa by się nie wygoniło, to jednak ja mam całkiem radosny i słoneczny nastrój w sobie, sama nie wiem dlaczego. Może to planowanie wakacji, a może to dobrze przespana noc wprawiła mnie w taki stan. Nie wiem ,ale nie przeszkadza mi ta niewiedza, a nawet chwilami śmieszy, w końcu to bardzo fajnie być taką szczęśliwą bez powodu, prawda?
A propos wakacyjnych planów, siedliśmy sobie ostatnio i rozważaliśmy gdzie by tu pojechać i wyszło nam, że w sumie chcielibyśmy gdzieś za granicę, ale Zachód już trochę objechaliśmy, dodatkowo euro jakieś takie … no nie najtańsze ostatnio i wyszło nam, że może by tak w końcu spróbować na wschód? Pomysł padł, pomysł się zrealizuje. Jedziemy na Ukrainę! Na całe dwa tygodnie i będzie super, co prawda dopiero za dwa miesiące (niepełne) ale nie szkodzi i tak sporo roboty przede mną. Może kieruję się stereotypami, ale boję się trochę tej Ukrainy i ogólnie nie wiem czy da się tam kupić wiele niezbędnych rzeczy. Pal licho mnie i moją brzydszą połówkę, za studenckich czasów gorzej bywało, damy sobie radę, ale młode… Na wszelki wypadek odwiedzę jeden sprawdzony sklep dla dzieci i trochę (trochę dużo) rzeczy nakupię. Może się okazać, że będziemy wieźć drzewo do lasu, ale… lepiej się zabezpieczyć, najwyżej na przyszłość zostanie. Ja już wolę nie ryzykować, pamiętam jak raz – jeszcze młody był naprawdę młody – zapomnieliśmy zabrać nocnik turystyczny, ech się działo… powiem tylko, że w życiu już się za takie pranie nie wezmę, choćby mi dziecko miało gołe łazić.


Brak komentarzy »
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz