Niefajnie
Hej, jak tam u Was? U mnie jakoś tak… no ciężko, ale co tu gadać remont nie może być lekki, łatwy i przyjemny nawet wtedy gdy przeprowadza go za nas ktoś, choćby był największym fachowcem świata. Dlaczego? Bo fachowiec, nie fachowiec, mnie po prostu irytuje, kiedy obcy facet łazi mi po domu w butach i robi dziury w ścianach. Jeśli kogoś coś takiego nie wkurza, to gratuluję. I wiem, wiem będzie pięknie, ale to dopiero będzie, a obecnie jest niefajnie.
Okej może jestem uprzedzona, ale już tak mam… pamiętam jak moja brzydsza połowa postanowiła sobie kiedyś znaleźć hobby. Nic w tym złego, ale on oczywiście musiał sobie wybrać takie, które było możliwie głośne, brudne i możliwie dalekie od moich zainteresowań – naprawa motocykli. Jejuuuu co ja przeszłam… a to wszystko działo się w garażu, a nie w środku salonu. Na szczęście dość szybko mu przeszło, ale co było, to było i było niefajne. A żeby było śmieszniej potem mój mądry bystry mąż założył sobie bloga – blog forex. No to już było bardziej znośne, ale… mieliśmy jeden komputer. Rozumiecie? Żeby ktoś blokował Waszej Chantelle dostęp do sieci!!!!! Nie tak też nie mogło być, o nie! Co prawda rozwiązanie tutaj było proste czyli router i drugi komputer, ale… ale tak w ogóle to nie o nim miałam pisać. Jakoś wyszło, ech strumień świadomości, też dobrze. Czasem trzeba, więc gdybym w przyszłości zaczęła nagle… no nie wiem, w środku wpisu nucić piosenki dla dzieci, to już wiedzcie na przyszłość, to nie ja, to mój strumień świadomości: ) Co by o nim nie mówić, a mówiono i pisano wiele – ktoś nie wierzy, niech poszuka w encyklopedii pod hasłem dadaiści albo dadaizm, albo Andre Breton – ten to w ogóle był numer. Tak czy inaczej pozwala wyładować emocje – ale to już moja prywatna teoria… i co tam, ważne, że działa!


Brak komentarzy »
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz