Jak wiecie, Józek wrócił, wszystko działa, pełnia szczęścia. A nawet lepiej. Otóż Józek  jest facetem i z tego już faktu posiada wiele smutnych ograniczeń, tymczasem okazało się, że przy odrobinie dobrej woli, nawet  w nim można odnaleźć instynkt ojcowski. Ale po kolei…

Musiałam ostatnio zająć się Ninką – mała, cudna, trzyletnia, rozwrzeszczana i kuzynka. Co robić z takim fantem, oprócz praktykowania instynktu macierzyńskiego?  Otóż trzyletnie dziecię należy zająć – należy do niego mówić, albo pokazywać mu coś cały czas, albo grać, albo biegać, albo rysować – albo … albo … albo. Ale co zrobić jest przy okazji chciałoby się mieć chwilę dla siebie?

I tu właśnie Józek okazał swoje nowe oblicze. Wydawałoby się, że to, co podoba się kobietom niekoniecznie ciekawe jest dla dziewczynek ,:), tymczasem …  kiedy Ninka  została  już: wygilgana, wybiegana, wysiedziana z kredkami i wykarmiona chipsami (co zdecydowanie nie spotkało się z ciocinym zadowoleniem) okazało się, że wciąż mamy blisko 4 godziny czasu. I to my, a już zdecydowanie nie ja:(.  I tu nagle przy odrobinie wsparcia Józek wykazał się cechami prawdziwie pożadanymi u faceta – umiejętnością opieki nad dziećmi. Cztery godziny minęły jak z bicza strzelił, Wasza Chantelle mogła spokojnie wypić kawkę i obejrzeć jak Ania Mucha zdobywa sławę, chwałę i pieniądze, Józek mógł wykazać, że prawdziwemu facetowi dzieci nie szkodzą.  A Ninka stwierdzić z powagą, że “Ciocia Chantelle i ja świetnie się razem bawiłyśmy”. :)

Podsumowując:  komputer + gry dla dzieci = relaks, czas,wesoła trzylatka i zrelaksowana Chantelle. :) Czego i Wam wszystkim życzę.