Z nowym rokiem…
Jak głosi stare powiedzenie z nowym rokiem… starym krokiem. Ech, chyba jednak przysłowia wcale nie są mądrością narodu. U mnie nic nie dzieje się ostatnio tak jak powinno, a już na pewno nie przypomina spokojnego, zimowe stycznia sprzed roku. Wtedy krok mój był spokojny i typowo zimowy – zaspany. A teraz? Szkoda gadać biegnę tu, bięgnę tam i tylko patrzę jak się poślizgnę na jakimś przysypanym śniegiem lodzie.

Wiem, że miałam opisać święta i w ogóle wyjaśnić tą całą sprawę z dziwacznym prezentem, ale… ech szkoda mi pisać prawdę mówiąc wychodzi na to, że zrobiłam z igły widły i no nie warto wracać…nie mówiąc już, że wyjaśnienie Wam tego wszystkiego zajęłoby mnóstwo miejsca, a naprawdę jestem teraz zabiegana i w zasadzie chciałam tylko dać znać, że żyję, jestem, piszę i jak już wszystko poukładam i pozałatwiam to wrócę w pełnej okazałości. Prawdopodobnie będzie to w okolicach lutego – o ile nie zniknę w ogóle na dwa tygodnie. Kusi mnie jakiś wyjazd. Wiem, że mam już swój wiek i w ogóle, ale ostatnio widziałam jak reklamowali obozy snowboardowe i przyznam, że poczułam prawdziwą ochotę, aby w po kilku latach znowu zrobić coś szalonego. Oderwać się na chwilę od tych wszystkich obowiązków i wyjechać na deskę, brzmi dobrze! Nie wiem jeszcze pomyślę w końcu wiek i rodzina zobowiązują, ale… no nie przesadzajmy, nie jestem jeszcze tak stara ani tak uwiązana bliskimi, by moją jedyną rozrywką było sudoku albo telewizja. Dobra, jak już wymyślę i się zdecyduję to dam Wam znać, a póki co pamiętajcie, że blog żyje i będzie żył, tylko ja nie mam ostatnio zbyt wiele czasu. Lecę! Trzymajcie się! PA!


Brak komentarzy »
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz